Harry otworzył ciężkie oczy i zrozumiał, że ktoś mu musiał zdjąć okulary, ponieważ wszystko widział zamazane.
Zauważył jednak kogoś leżącego przy nim.
Założył okulary. Na łóżku spał Draco.
Z drugiego końca sali, od innego Ślizgona podbiegała pani Pomfrey z dzbankiem pełnym.... czegoś
-Och, wstałeś Harry. Masz- podała mu szklankę, do której wlała picie - wypij to.
On spojrzał na nią podejrzliwie, widząc to dodała ,,Poczujesz się lepiej" . Wtedy Harry'emu przypomniało mu się, czemu tu leży. Głowa nagle okropnie go rozbolała i poczuł, jakby ktoś wyrywał mu nogę. Chwycił szklankę i wypił szybko zawartość. Była to jakby woda, ale z okropnym posmakiem.
Już wiedział, dlaczego nikt nie wstał i po prostu nie wyszedł. Sen zaczął go nużyć, a powieki zamykać.
Zasnął.
Ale przynajmniej nie czuł już bólu.
***
Nie wiadomo ile czasu później Harry otworzył oczy. Tym razem jednak nie usiadł, ponieważ nie chciał drugi raz pić tego paskudctwa.
Jak przez mgłę zobaczył też, że odwrócony w jego stronę Draco też nie śpi.
Wyraźnie czegoś nasłuchiwał, ale Harry nie wiedział czego.
Chwilę później też usłyszał.
Był to głos starszego mężczyzny, jednak był mniej sflaczały niż głos wuja Verona po kompocie ciotki Petunii.
Musiał być to mężczyzna ,,w kwiecie wieku".
Po chwili dosłyszał niewyraźny głos pani Pomfrey.
-Naprawdę nie wiem, Dumbeldore. Rany się już zrosły, ale lepiej nie wypuszczać ich jeszcze ze Skrzydła Szpitalnego.
,,Aha, a więc to Dumbeldore...."- pomyślał Harry.
-Już niedługo muszą się zacząć cieszyć, Poppy- ,,CIESZYĆ?! O co chodzi?! Nie... to nie mogło być tak...." - Będą mieli duże zaległości w nauce.
- Dobrze więc, zostaną tu do końca tygodnia.
I Dumbeldore wyszedł.
Harry'emu ponownie opadły powieki, jak zobaczył, że pani Pomfrey idzie do niego ze dzbankiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz