Harry otworzył ciężkie oczy i zrozumiał, że ktoś mu musiał zdjąć okulary, ponieważ wszystko widział zamazane.
Zauważył jednak kogoś leżącego przy nim.
Założył okulary. Na łóżku spał Draco.
Z drugiego końca sali, od innego Ślizgona podbiegała pani Pomfrey z dzbankiem pełnym.... czegoś
-Och, wstałeś Harry. Masz- podała mu szklankę, do której wlała picie - wypij to.
On spojrzał na nią podejrzliwie, widząc to dodała ,,Poczujesz się lepiej" . Wtedy Harry'emu przypomniało mu się, czemu tu leży. Głowa nagle okropnie go rozbolała i poczuł, jakby ktoś wyrywał mu nogę. Chwycił szklankę i wypił szybko zawartość. Była to jakby woda, ale z okropnym posmakiem.
Już wiedział, dlaczego nikt nie wstał i po prostu nie wyszedł. Sen zaczął go nużyć, a powieki zamykać.
Zasnął.
Ale przynajmniej nie czuł już bólu.
***
Nie wiadomo ile czasu później Harry otworzył oczy. Tym razem jednak nie usiadł, ponieważ nie chciał drugi raz pić tego paskudctwa.
Jak przez mgłę zobaczył też, że odwrócony w jego stronę Draco też nie śpi.
Wyraźnie czegoś nasłuchiwał, ale Harry nie wiedział czego.
Chwilę później też usłyszał.
Był to głos starszego mężczyzny, jednak był mniej sflaczały niż głos wuja Verona po kompocie ciotki Petunii.
Musiał być to mężczyzna ,,w kwiecie wieku".
Po chwili dosłyszał niewyraźny głos pani Pomfrey.
-Naprawdę nie wiem, Dumbeldore. Rany się już zrosły, ale lepiej nie wypuszczać ich jeszcze ze Skrzydła Szpitalnego.
,,Aha, a więc to Dumbeldore...."- pomyślał Harry.
-Już niedługo muszą się zacząć cieszyć, Poppy- ,,CIESZYĆ?! O co chodzi?! Nie... to nie mogło być tak...." - Będą mieli duże zaległości w nauce.
- Dobrze więc, zostaną tu do końca tygodnia.
I Dumbeldore wyszedł.
Harry'emu ponownie opadły powieki, jak zobaczył, że pani Pomfrey idzie do niego ze dzbankiem.
Nie zastanawiałeś się czasem ... CO BY BYŁO GDYBY ? Przeczytaj więc bloga, odpowiadającego na pytania ; Harry w Slytherinie ? i wiele innych .
niedziela, 29 listopada 2015
środa, 25 listopada 2015
,,Och ten Seamus....." - czyli w drodze do Skrzydła Szpitalnego (opowiadanie 1)
- Weźcie wszyscy różdżki- powiedział malusi profesor Filtwick - Dobrze, dobrze..... Panie Finnigan! Przestań się bawić piórkiem!
A Ślizgoni spojrzeli na siebie wymownie, wszyscy trzymając różdżki. Harry dopiero teraz zauważył, jakie one mogą być zrużnicowane. Niektóre były krzywe i wręcz czarne, a inne zupełnie proste i jasno-brązowe. Wszystkie miały jednak kolor zbliżony do kory dębu.
- Na naszej drugiej - ,,Oj" , pomyślał Harry - poznamy zaklęcie lewitacji. No już! Wszyscy mają swoje pióra? Więc zaczynajmy.....
Większość lekcji było słychać tylko wypowiadane ,, Wingarium Leviosaa ", na co kasztanowłosa dziewczynka z Gryffindoru, którą Harry poznał tak samo jak Rona, poprawiała ich * To nie LeviosaA, to LeviOsa .... " . Aż w końcu sama spróbowała i ...... udało się jej ! Wszyscy patrzyli na nią z podziwem ( oprócz Ślizgonów, bo oni czuli do niej wyłącznie odrazę ). W końcu zachwyt i nie zachwyt przerwał Seamus Finnigan, donośnym ,,Finkardiun Lewioza !" a później słyszeli już tylko huk i PUFFF!!! Coś wypchnęło ich z sali, a najbardziej ucierpieli na tym Ślizgoni, ponieważ siedzieli najbliżej wyjścia i wszyscy obili się o ścianę na korytarzu.
- Do skrzydła szpitalnego! Szybko! Weasley, Granger, Longbottom! Pomóżcie mi! - Krzyknął Filtwick, po czym razem z wybranymi osobami przeniósł pod pachy innych uczniów. Reszta miała poczekać na ławkach przy sali, nie dotykając roztrzaskanych drzwi, jednak wszyscy odprowadzili ciekawskim wzrokiem rannych. Na nieszczęście, Harry'ego nieśli akurat Ron i Hermiona.
Z czego Hermiona cały czas zapewniała Harry'ego , że będzie dobrze i pytała, czy to bardzo boli- na co oczywiście Harry nie mógł odpowiedzieć, ale zrobiło mu się miło - a Ron nawet na niego nie patrzył, tylko starał się go olewać, nawet jak Harry specjalnie deptał mu po piętach.
- Już tylko jeden zakręt. - Mówiła Hermiona, jednak on dobrze wiedział, że jeszcze przynajmniej 5 zakrętów, które były najgorsze, ponieważ wtedy deptał Rona niespecjalnie . - Albo jeszcze jeden.....
- Daj spokój Hermiono ! - Wymamrotał markotnie Ronald . Harry kopnął go .-AŁAAA!
- Co się stało, Ron ?
- Nic,nic......AŁ!!!! Harry !!!!
Ale Harry przeszedł mu po pięcie.
- AŁA!!! Możesz przestać ?!
- O co chodzi?
- Hermiono ! Powie... AUĆ!!! - Tu puścił Harry'ego i usiadł na podłodze.
Hermiona próbowała podtrzymać Harry'ego jak najdłużej, ale w końcu ona też się załamała.
- No co z Tobą ?!
Ron wstał i pokazał podziurawioną skarpetkę.
- Cóż, najwyraźniej potrzebujesz lepszych skarpetek.Chodź już! Oj, Harry..... To już naprawdę ostatni zakręt.
Tym razem jednak dziewczyna nie kłamała .
Chwilę później Harry poczuł ten przyjemny dotyk ciężkiej kołdry i....dotyk jakiejś kobiety.....
- A!- wykrzyknął, ale zdał sobie sprawę z tego, że to dyrektor Hogwartu.-Oj, przepraszam...... Czyżbym uderzył ?
- Nie, skąd. Zdążyłem się cofnąć . - Odpowiedział dziarsko i mrugnął spod okularów-połówek swoimi,jasnymi, błękitnymi oczami.
A Ślizgoni spojrzeli na siebie wymownie, wszyscy trzymając różdżki. Harry dopiero teraz zauważył, jakie one mogą być zrużnicowane. Niektóre były krzywe i wręcz czarne, a inne zupełnie proste i jasno-brązowe. Wszystkie miały jednak kolor zbliżony do kory dębu.
- Na naszej drugiej - ,,Oj" , pomyślał Harry - poznamy zaklęcie lewitacji. No już! Wszyscy mają swoje pióra? Więc zaczynajmy.....
Większość lekcji było słychać tylko wypowiadane ,, Wingarium Leviosaa ", na co kasztanowłosa dziewczynka z Gryffindoru, którą Harry poznał tak samo jak Rona, poprawiała ich * To nie LeviosaA, to LeviOsa .... " . Aż w końcu sama spróbowała i ...... udało się jej ! Wszyscy patrzyli na nią z podziwem ( oprócz Ślizgonów, bo oni czuli do niej wyłącznie odrazę ). W końcu zachwyt i nie zachwyt przerwał Seamus Finnigan, donośnym ,,Finkardiun Lewioza !" a później słyszeli już tylko huk i PUFFF!!! Coś wypchnęło ich z sali, a najbardziej ucierpieli na tym Ślizgoni, ponieważ siedzieli najbliżej wyjścia i wszyscy obili się o ścianę na korytarzu.
- Do skrzydła szpitalnego! Szybko! Weasley, Granger, Longbottom! Pomóżcie mi! - Krzyknął Filtwick, po czym razem z wybranymi osobami przeniósł pod pachy innych uczniów. Reszta miała poczekać na ławkach przy sali, nie dotykając roztrzaskanych drzwi, jednak wszyscy odprowadzili ciekawskim wzrokiem rannych. Na nieszczęście, Harry'ego nieśli akurat Ron i Hermiona.
Z czego Hermiona cały czas zapewniała Harry'ego , że będzie dobrze i pytała, czy to bardzo boli- na co oczywiście Harry nie mógł odpowiedzieć, ale zrobiło mu się miło - a Ron nawet na niego nie patrzył, tylko starał się go olewać, nawet jak Harry specjalnie deptał mu po piętach.
- Już tylko jeden zakręt. - Mówiła Hermiona, jednak on dobrze wiedział, że jeszcze przynajmniej 5 zakrętów, które były najgorsze, ponieważ wtedy deptał Rona niespecjalnie . - Albo jeszcze jeden.....
- Daj spokój Hermiono ! - Wymamrotał markotnie Ronald . Harry kopnął go .-AŁAAA!
- Co się stało, Ron ?
- Nic,nic......AŁ!!!! Harry !!!!
Ale Harry przeszedł mu po pięcie.
- AŁA!!! Możesz przestać ?!
- O co chodzi?
- Hermiono ! Powie... AUĆ!!! - Tu puścił Harry'ego i usiadł na podłodze.
Hermiona próbowała podtrzymać Harry'ego jak najdłużej, ale w końcu ona też się załamała.
- No co z Tobą ?!
Ron wstał i pokazał podziurawioną skarpetkę.
- Cóż, najwyraźniej potrzebujesz lepszych skarpetek.Chodź już! Oj, Harry..... To już naprawdę ostatni zakręt.
Tym razem jednak dziewczyna nie kłamała .
Chwilę później Harry poczuł ten przyjemny dotyk ciężkiej kołdry i....dotyk jakiejś kobiety.....
- A!- wykrzyknął, ale zdał sobie sprawę z tego, że to dyrektor Hogwartu.-Oj, przepraszam...... Czyżbym uderzył ?
- Nie, skąd. Zdążyłem się cofnąć . - Odpowiedział dziarsko i mrugnął spod okularów-połówek swoimi,jasnymi, błękitnymi oczami.
poniedziałek, 23 listopada 2015
Przed lekcją Zaklęć ( opowiadanie 1 )
Następnego dnia nad ranem Harry'ego zbudził jeden ze Ślizgonów .
Otworzył zaspane oczy na dźwięk głośnego ,, Śniadanie !" i założył pospiesznie okulary .
Rozejrzał się po sypialni . Wszyscy prócz Crabb'a i Goyla wychodzili, a Dracona nie widział .
Wyjrzał za kotarę swojego łóżka z nadzieją, że po prostu dłużej śpi .Zawiódł się .
Malfoy'a nie było .
- Gdzie jest Draco ?- Spytał sąsiada, ale zrozumiał, że on nadal smacznie chrapie .
Podbiegł do drzwi, by spytać o to innych chłopców .
- Hej ! - Spojrzeli w jego stronę - Gdzie Draco ?
Chwilę stali i wpatrywali się w niego jak na Trolla .
- A co ? Uciekł z randki ? - Syknął Blise Zabini, który stał najbliżej
- Słucham ?
- Właśnie, Harry ... Powiedz, coście robili w czwórkę wczoraj ? - Dorzucił drugi .
- No, no, no Harry - kolejny zaczął się z niego wyśmiewać, ruszając brwiami zalotnie .
- Nie, ale wiecie gdzie jest ?
- Pewnie poszedł po kwiatki do Hogsmeade .
- Po kwiatki ?
- Czyżbyś z nim zerwał ? Oj biedny Dracuś .... Co on teraz zrobi ?
- Wypłacze się tej przemądrzałej Granger pewnie...
Ich przekrzykujące się uwagi przerwał donośny i chyba najmocniejszy krzyk, jaki kiedykolwiek słyszeli .
- O CO WAM CHODZI ?! - Ryknął w końcu Harry, co wszystkich uspokoiło i nikt nie odważył się nic powiedzieć . - A i tego już nie skomentujecie ?!
Przez dłuższy czas Blaise i paru innych stało jak wryci, a połowa wyszła w pośpiechu na śniadanie .
W końcu Zabini podał mu gazetę .
Harry wymamrotał czytane słowa :
,,Prorok Codzienny - najlepsza prasa czarodziejska "
Później zauważył pierwszą notkę, pogrubioną grubym stemplem, - Harry Potter na wagarach -a pod nim swoje zdjęcie ( najwyraźniej zrobione po kryjomu, skoro dopiero teraz się o nim dowiedział ), które się ruszało !
Było na nim wyraźnie widać, jak Madame Rosmerta wypycha Harry'ego i Dracona z Pub'u, a za nimi po chwili wychodzą również Crabb i Goyle .
,, Dzisiaj podczas pory lunchu widziano znanego Harry'ego Potter'a z grupką innych chłopców w Hogsmeade .
Jak wiadomo z poprzedniego wywiadu, pan Potter zaczął w tym roku naukę w szkole Hogwart .
Jednak dyrektor szkoły, Albus Dumbeldore odmawia zeznań .
Co skusiło słynnego Harry'ego Potter'a do wagarów ? Czemu woźny szkoły ani nikt z napotkanych osób nie zauważyło, że 11-stoletni chłopcy są za mali, by samemu włóczyć się po dużym, czarodziejskim mieście?
- Niezłomna Rita Skeeter będzie Was informować na bieżąco . "
Co to jest ?! - pomyślał Harry . Wcisnął tylko gazetę w szczerzącego się Zabini'ego i wbiegł z powrotem do sypialni .
***
Kiedy Harry już się ubrał, gotowy do wyjścia, było parę minut przed godziną 9 .
Otworzył drzwi, ale zamiast pustej przestrzeni do swobodnego wyjścia zastał Dracona .
- O ! Potter ! - Wykrzyknął zaskoczony .
- Draco ....... Wszystko ok ? - Troszkę załamany Harry, jednak ucieszył się z widoku Malfoy'a, nie zapomniał jednak o tym, że wszystkie niemiłe słowa, które usłyszał wywodziły się z jego inicjatywy . Gdyby nie on, nie szedłby do Hogsmeade, tylko potulnie na zajęcia Zielarswta .
- Tak, tak ..... A u Ciebie ? Nie wyglądasz za dobrze ....
Harry mlasnął, zastanawiając się nad odpowiedzią . Odpowiedział tylko ,,Głodny jestem" od niechcenia, ale musiało wyjść dość naturalnie, skoro Draco w to uwierzył .
Po chwili razem wybrali się na śniadanie, gdzie zdążyli tylko sprzątnąć parę bułek, ponieważ akurat wszyscy wychodzili .
- Całe szczęście Snape nas nie zauważył - powiedział Harry, gnając z Malfoy'em do Dormitorium.
- Wiesz co? - wycedził Draco - On jest jednym z fajniejszych nauczycieli. Często daje Slytherin'owi punkty, tak za nic. Pytałem się taty - tu ugryzł bułkę - Pofiedział, że od dafna to Sltyferin wyktyfa Pufchar Domófff .....
- Co to ?
- Pod kofiec roku fkolnego jakif dom dostaje go na najwiękfą ilość punktóf .- Dalsza rozmowa jakby poszła w zapomnienie, ponieważ weszli do Dormitorium, mijając się ze sporą grupką starszych Ślizgonów wychodzących na Obronę Przed Czarną Magią .
Tym razem jednak żaden z nich nie usłyszał przykrych komentarzy na temat ich przyjaźni .
Weszli i wyszli z książkami ( i Crabb'em i Goyle'm ) cicho .
Po przekroczeniu progu do klasy Zaklęć, czekał tam już bardzo niewysoki profesor Filtwick .
Otworzył zaspane oczy na dźwięk głośnego ,, Śniadanie !" i założył pospiesznie okulary .
Rozejrzał się po sypialni . Wszyscy prócz Crabb'a i Goyla wychodzili, a Dracona nie widział .
Wyjrzał za kotarę swojego łóżka z nadzieją, że po prostu dłużej śpi .Zawiódł się .
Malfoy'a nie było .
- Gdzie jest Draco ?- Spytał sąsiada, ale zrozumiał, że on nadal smacznie chrapie .
Podbiegł do drzwi, by spytać o to innych chłopców .
- Hej ! - Spojrzeli w jego stronę - Gdzie Draco ?
Chwilę stali i wpatrywali się w niego jak na Trolla .
- A co ? Uciekł z randki ? - Syknął Blise Zabini, który stał najbliżej
- Słucham ?
- Właśnie, Harry ... Powiedz, coście robili w czwórkę wczoraj ? - Dorzucił drugi .
- No, no, no Harry - kolejny zaczął się z niego wyśmiewać, ruszając brwiami zalotnie .
- Nie, ale wiecie gdzie jest ?
- Pewnie poszedł po kwiatki do Hogsmeade .
- Po kwiatki ?
- Czyżbyś z nim zerwał ? Oj biedny Dracuś .... Co on teraz zrobi ?
- Wypłacze się tej przemądrzałej Granger pewnie...
Ich przekrzykujące się uwagi przerwał donośny i chyba najmocniejszy krzyk, jaki kiedykolwiek słyszeli .
- O CO WAM CHODZI ?! - Ryknął w końcu Harry, co wszystkich uspokoiło i nikt nie odważył się nic powiedzieć . - A i tego już nie skomentujecie ?!
Przez dłuższy czas Blaise i paru innych stało jak wryci, a połowa wyszła w pośpiechu na śniadanie .
W końcu Zabini podał mu gazetę .
Harry wymamrotał czytane słowa :
,,Prorok Codzienny - najlepsza prasa czarodziejska "
Później zauważył pierwszą notkę, pogrubioną grubym stemplem, - Harry Potter na wagarach -a pod nim swoje zdjęcie ( najwyraźniej zrobione po kryjomu, skoro dopiero teraz się o nim dowiedział ), które się ruszało !
Było na nim wyraźnie widać, jak Madame Rosmerta wypycha Harry'ego i Dracona z Pub'u, a za nimi po chwili wychodzą również Crabb i Goyle .
,, Dzisiaj podczas pory lunchu widziano znanego Harry'ego Potter'a z grupką innych chłopców w Hogsmeade .
Jak wiadomo z poprzedniego wywiadu, pan Potter zaczął w tym roku naukę w szkole Hogwart .
Jednak dyrektor szkoły, Albus Dumbeldore odmawia zeznań .
Co skusiło słynnego Harry'ego Potter'a do wagarów ? Czemu woźny szkoły ani nikt z napotkanych osób nie zauważyło, że 11-stoletni chłopcy są za mali, by samemu włóczyć się po dużym, czarodziejskim mieście?
- Niezłomna Rita Skeeter będzie Was informować na bieżąco . "
Co to jest ?! - pomyślał Harry . Wcisnął tylko gazetę w szczerzącego się Zabini'ego i wbiegł z powrotem do sypialni .
***
Kiedy Harry już się ubrał, gotowy do wyjścia, było parę minut przed godziną 9 .
Otworzył drzwi, ale zamiast pustej przestrzeni do swobodnego wyjścia zastał Dracona .
- O ! Potter ! - Wykrzyknął zaskoczony .
- Draco ....... Wszystko ok ? - Troszkę załamany Harry, jednak ucieszył się z widoku Malfoy'a, nie zapomniał jednak o tym, że wszystkie niemiłe słowa, które usłyszał wywodziły się z jego inicjatywy . Gdyby nie on, nie szedłby do Hogsmeade, tylko potulnie na zajęcia Zielarswta .
- Tak, tak ..... A u Ciebie ? Nie wyglądasz za dobrze ....
Harry mlasnął, zastanawiając się nad odpowiedzią . Odpowiedział tylko ,,Głodny jestem" od niechcenia, ale musiało wyjść dość naturalnie, skoro Draco w to uwierzył .
Po chwili razem wybrali się na śniadanie, gdzie zdążyli tylko sprzątnąć parę bułek, ponieważ akurat wszyscy wychodzili .
- Całe szczęście Snape nas nie zauważył - powiedział Harry, gnając z Malfoy'em do Dormitorium.
- Wiesz co? - wycedził Draco - On jest jednym z fajniejszych nauczycieli. Często daje Slytherin'owi punkty, tak za nic. Pytałem się taty - tu ugryzł bułkę - Pofiedział, że od dafna to Sltyferin wyktyfa Pufchar Domófff .....
- Co to ?
- Pod kofiec roku fkolnego jakif dom dostaje go na najwiękfą ilość punktóf .- Dalsza rozmowa jakby poszła w zapomnienie, ponieważ weszli do Dormitorium, mijając się ze sporą grupką starszych Ślizgonów wychodzących na Obronę Przed Czarną Magią .
Tym razem jednak żaden z nich nie usłyszał przykrych komentarzy na temat ich przyjaźni .
Weszli i wyszli z książkami ( i Crabb'em i Goyle'm ) cicho .
Po przekroczeniu progu do klasy Zaklęć, czekał tam już bardzo niewysoki profesor Filtwick .
Wagary w Hogsmeade ( opowiadanie 1 )
Po przejściu brze bramę Hogsmeade, Harry, Draco, Crab i Goyle nie zwlekając od razu zaczęli zwiedzać miasto .
Najpierw poszli do sklepu Zonka, gdzie każdy z nich kupił Proszek na bekanie, parę łajnobomb i wiele innych magicznych przedmiotów, które chcieli użyć w Hogwarcie na innych uczniach .
Następnie popędzili z wypchanymi kieszeniami do Pub'u Pod Trzema Miotłami, gdzie zagadała ich kelnerka .
- Co podać drogim panom ? - Młoda dziewczyna w wieku około 25 lat, wyraźnie zażartowała z nich , co choć średnio im się podobało, nie mogli tego po sobie pokazać, ponieważ dziewczyna była naprawdę ładna .
- Ja poproszę - Draco jeszcze raz spojrzał na Menu - Piwo Kremowe . Ile to będzie ? A ty, Potter ? Też chcesz ?
Harry już chciał odpowiedzieć ,, To samo proszę " ale kelnerka odskoczyła od nich, znowu podeszłą i ze zdziwionom, miną patrzyła nma Harry'ego podejrzliwie.
- Ty ... Harry Potter ?
- Yyyyy... Tak ....
- Ależ panie, pan nie musi płacić ! - oburzyła się - Panie Potter, pan u nas ma gratis !
- Naprawdę, nie trzeba .... - Ale ona przerwała mu, jakby w ogóle go nie słyszała .
- Rosmerto ! Chodź tu ! Zobacz któż to nas zaszczycił ! - Krzyknęła w stronę lady, za którą było przejście dla pracowników .
Po chwili z niego wyszła parenaście lat starsza kobieta . Z tego co sądzili to właśnie była Madame Rosmerta .
- Cóż to ? Co się stało ? - Spytała zakłopotana, pochodząc do ich stoika .
- Harry Potter ! - Krzyknęła kelnerka, a nagle wszyscy siedzący w Pub'ie odwrócili się w ich stronę .
- Harry Potter ? - Skrzywiła się pani Rosmerta, a później podeszłą bliżej - Synku, a ile Ty właściwie masz lat ?
- Ja ? Ja .... - Ugryzł się w język, gdy Draco go kopnął - Ja .... Tak z ..... parenaście ....
- Czyli ile właściwie ?
- Yyyyy......
I zapadła cisza, w której Madame Rosmerta gryzła swoją wargę i przeżuwała język, jakby rozmyślała nad wszystkimi problemami życia .
- Parenaście, tak ? - Powiedziała w końcu - A mi się zdaje, że ty jesteś na pierwszym roku. W Hogwarcie . - Tupnęła nogą tak mocno, że ich krzesła zadrgały, a gdy Draco otworzył oczy, miał aż niewyobrażalnie małe źrenice ze strachu . - Wychodzić mi stąd i wracać na lekcję !!! - Ryknęła .
Zgodnie z poleceniem, nie czekając ani chwili cała 4 wybiegła z Pub'u , znowu znajdując się na chodniku, przy którym były poustawiany rozmaite sklepy z magicznymi przedmiotami, których Harry nigdy jeszcze nie widział, ale czując , że inni przechodzą obok nich nie zwracając uwagi, jakby były czymś zupełnie normalnym, nie pytał nawet do czego służą, ani nawet czym są .
Szli tak jeszcze przez dłuższy czas roztrząsieni, aż nawet nie zauważyli, jak znaleźli się przed siatką, ogradzającą Wreszczącą Chatę z daleka od ludzi .
Patrzyli na nią z zaciekawieniem (oczywiście tylko Harry i Draco, bo Crabb i Goyle jak zwykle tępo, zapewne nie myśląc nawet co robią ) .
- Fajnie tu, co ? - Uszy Harry'ego przekuł głos Malfoy'a .
- Tak, ale tu ... to znaczy gdzie ? - Zapytał Harry .
- No w Hogsmeade - Odpowiedział Draco tak, jakby miał do czynienia z czymś zupełnie oczywistym .
- Tak, ale chodzi gdzie się znajdujemy teraz. W tej sekundzie , na co tak patrzymy .
- A, o to Ci chodzi .... Więc to, - wskazał na zaniedbaną, niezamieszkaną chatę na wzgórzu - to jest Wrzeszcząca chata . Ludzie powiadają, że w niej straszy, ale od dawna nie było tam, nic słychać .
- Ktoś ją badał ?
- Badał ? No co ty ! Nikt się nie odważył ....
Ponownie zapadła cisza . Nikt nic nie mówił, dopuki Harry nie spytał , która godzina, na co usłyszał dość głupią dopowiedź ,, A co za różnica " od Crabb'a , ale uciszył go Malfoy , po czym zapytał pierwszego lepszego przechodnie .
- Jest 14.35 - Odpowiedział jakiś starszy pan.
- O nie ! - Zawołał Harry
- Co się stało ? Duch z Wrzeszczącej Chaty Cię nawiedził ? - Zażartował Draco, co Goyle i Grabb potraktowali dość spodziewanie - zaczęli się śmiać .
- Zaraz skończą sioę lekcje ! A nas nie będzie w Hogwarcie !
Draco spojrzał po towarzyszach, po czym dał znak ręką, że muszą iść .
Szybkim krokiem dotarli do zamku i już prawie udało im się wślizgnąć do Dormitorium, byli dosłownie jeden krok od portretu, prowadzącego do Pokoju Wspólnego, gdy biegnących spotkał ich Filch.
- Gdzieście się podziewali ?! Cała szkoła aż chuczy, że zaginął słynny Harry Potter !
Draconowi już cisnęło się na usta ,, A o słynnym Malfoy'u już nikt nie wspomniał ?! " - ale zdał sobię sprawę, że chyba jednak bardziej pożądaną postacią jest Harry .
A Filch nie dostał odpowiedzi, bo oni bokiem czmychnęli za portret i tyle ich widział.
Najpierw poszli do sklepu Zonka, gdzie każdy z nich kupił Proszek na bekanie, parę łajnobomb i wiele innych magicznych przedmiotów, które chcieli użyć w Hogwarcie na innych uczniach .
Następnie popędzili z wypchanymi kieszeniami do Pub'u Pod Trzema Miotłami, gdzie zagadała ich kelnerka .
- Co podać drogim panom ? - Młoda dziewczyna w wieku około 25 lat, wyraźnie zażartowała z nich , co choć średnio im się podobało, nie mogli tego po sobie pokazać, ponieważ dziewczyna była naprawdę ładna .
- Ja poproszę - Draco jeszcze raz spojrzał na Menu - Piwo Kremowe . Ile to będzie ? A ty, Potter ? Też chcesz ?
Harry już chciał odpowiedzieć ,, To samo proszę " ale kelnerka odskoczyła od nich, znowu podeszłą i ze zdziwionom, miną patrzyła nma Harry'ego podejrzliwie.
- Ty ... Harry Potter ?
- Yyyyy... Tak ....
- Ależ panie, pan nie musi płacić ! - oburzyła się - Panie Potter, pan u nas ma gratis !
- Naprawdę, nie trzeba .... - Ale ona przerwała mu, jakby w ogóle go nie słyszała .
- Rosmerto ! Chodź tu ! Zobacz któż to nas zaszczycił ! - Krzyknęła w stronę lady, za którą było przejście dla pracowników .
Po chwili z niego wyszła parenaście lat starsza kobieta . Z tego co sądzili to właśnie była Madame Rosmerta .
- Cóż to ? Co się stało ? - Spytała zakłopotana, pochodząc do ich stoika .
- Harry Potter ! - Krzyknęła kelnerka, a nagle wszyscy siedzący w Pub'ie odwrócili się w ich stronę .
- Harry Potter ? - Skrzywiła się pani Rosmerta, a później podeszłą bliżej - Synku, a ile Ty właściwie masz lat ?
- Ja ? Ja .... - Ugryzł się w język, gdy Draco go kopnął - Ja .... Tak z ..... parenaście ....
- Czyli ile właściwie ?
- Yyyyy......
I zapadła cisza, w której Madame Rosmerta gryzła swoją wargę i przeżuwała język, jakby rozmyślała nad wszystkimi problemami życia .
- Parenaście, tak ? - Powiedziała w końcu - A mi się zdaje, że ty jesteś na pierwszym roku. W Hogwarcie . - Tupnęła nogą tak mocno, że ich krzesła zadrgały, a gdy Draco otworzył oczy, miał aż niewyobrażalnie małe źrenice ze strachu . - Wychodzić mi stąd i wracać na lekcję !!! - Ryknęła .
Zgodnie z poleceniem, nie czekając ani chwili cała 4 wybiegła z Pub'u , znowu znajdując się na chodniku, przy którym były poustawiany rozmaite sklepy z magicznymi przedmiotami, których Harry nigdy jeszcze nie widział, ale czując , że inni przechodzą obok nich nie zwracając uwagi, jakby były czymś zupełnie normalnym, nie pytał nawet do czego służą, ani nawet czym są .
Szli tak jeszcze przez dłuższy czas roztrząsieni, aż nawet nie zauważyli, jak znaleźli się przed siatką, ogradzającą Wreszczącą Chatę z daleka od ludzi .
Patrzyli na nią z zaciekawieniem (oczywiście tylko Harry i Draco, bo Crabb i Goyle jak zwykle tępo, zapewne nie myśląc nawet co robią ) .
- Fajnie tu, co ? - Uszy Harry'ego przekuł głos Malfoy'a .
- Tak, ale tu ... to znaczy gdzie ? - Zapytał Harry .
- No w Hogsmeade - Odpowiedział Draco tak, jakby miał do czynienia z czymś zupełnie oczywistym .
- Tak, ale chodzi gdzie się znajdujemy teraz. W tej sekundzie , na co tak patrzymy .
- A, o to Ci chodzi .... Więc to, - wskazał na zaniedbaną, niezamieszkaną chatę na wzgórzu - to jest Wrzeszcząca chata . Ludzie powiadają, że w niej straszy, ale od dawna nie było tam, nic słychać .
- Ktoś ją badał ?
- Badał ? No co ty ! Nikt się nie odważył ....
Ponownie zapadła cisza . Nikt nic nie mówił, dopuki Harry nie spytał , która godzina, na co usłyszał dość głupią dopowiedź ,, A co za różnica " od Crabb'a , ale uciszył go Malfoy , po czym zapytał pierwszego lepszego przechodnie .
- Jest 14.35 - Odpowiedział jakiś starszy pan.
- O nie ! - Zawołał Harry
- Co się stało ? Duch z Wrzeszczącej Chaty Cię nawiedził ? - Zażartował Draco, co Goyle i Grabb potraktowali dość spodziewanie - zaczęli się śmiać .
- Zaraz skończą sioę lekcje ! A nas nie będzie w Hogwarcie !
Draco spojrzał po towarzyszach, po czym dał znak ręką, że muszą iść .
Szybkim krokiem dotarli do zamku i już prawie udało im się wślizgnąć do Dormitorium, byli dosłownie jeden krok od portretu, prowadzącego do Pokoju Wspólnego, gdy biegnących spotkał ich Filch.
- Gdzieście się podziewali ?! Cała szkoła aż chuczy, że zaginął słynny Harry Potter !
Draconowi już cisnęło się na usta ,, A o słynnym Malfoy'u już nikt nie wspomniał ?! " - ale zdał sobię sprawę, że chyba jednak bardziej pożądaną postacią jest Harry .
A Filch nie dostał odpowiedzi, bo oni bokiem czmychnęli za portret i tyle ich widział.
czwartek, 19 listopada 2015
Tiara Przydziału i Pierwszy dzień lekcji- czyli ,, Ta dziwna czapka " i zamieszanie ze Snape'em . (opowiadanie 1)
Po wejściu do tak zwanej ,, Wielkiej Sali " Harry zobaczył cztery długie stoły .
Na samym końcu ogromnego pomieszczenia było podwyższenie na którym - jak zgadł od razu - siedzieli nauczyciele .Po środku nich wpatrywał się w niego starszy, a nawet jeszcze starszy mężczyzna z siwą brodą i okularach .
Kiedy podeszli jeszcze bliżej, zauważył ubranego na czarno, w czarnych włosach , niesympatycznego ... no cóż ... kogoś .
- A ten to kto ? - spytał w stronę Draco.
- Snape, tata mi o nim opowiadał. Jakiś dziwny taki . - odpowiedział, nie obracając się nawet do niego .
- Czego uczy ?
- Eliksirów, tak myślę, choć stara się o nauczyciela Ochrony Przed Czarną Magią .
- Na kogo on się tak patrzy ?
- Na nas, elitę - zaśmiał się - Ta , którą widziałeś pierwszą jest wychowawcą Gryffindoru . .
,, O wilku mowa " - pomyślał Harry, patrząc jak owa nauczycielka wstaje , chwyta jakąś starą, lekko poniszczoną czapkę i podnosi do góry .
- Kiedy kogoś wyczytam, podejdzie tutaj, a ja włożę mu Tiarę Przydziału, która wyznaczy Wam Wasze domy . - Jak powiedziała, tak zrobiła - Jako pierwsza Hermiona Granger .
Dziewczyna, którą Harry widział już wcześniej w pociągu, dysząc i uspokajając się co chwila , usiadła na stołku i moment zaledwie minął, zanim ta dziwna czapka zwana Tiarą Przydziału zaczęła jakby rozmawiać z dziewczynką w jej głowie . Po chwili jednak, wykrzyknęła : GRYFFINDOR !!!
Ona zadowolona pobiegła do 3 stołu i usiadła przy ubranych na czerwono-żółto Gryfonach .
- Ronald Weasley - przeczytała wychowawczyni Gryffindoru .Po chwili z tłumu wyłonił się najmłodszy syn rodziny Weasley'ów .Spokojnie podszedł do nauczycielki i pozwolił założyć sobie Tiarę na głowę .
- GRYFFINDOR !!!- krzyknęła na całą salę Tiara Przydziału .
Zadowolony podszedł do stołu i usiadł przy braciach i pannie Granger .
Kiedy nadeszła kolej na Harrego, wszyscy patrzyli na niego i dokąd zostanie przydzielony . Jak już miał na głowie Tiarę, zamiast podekscytowany - jak wszyscy przed nim i po nim - był przestraszony .
- Tylko nie Gryffindor - Szepnął Harry, patrząc na Rona i Hermionę, siedzących przy 3 stole . Oboje się na niego wpatrywali, ale Ron jakoś inaczej .
-SLYTHERIN !!!
Harry z ulgą ale i z żalem poszedł do 1 stołu, gdzie siedzieli Ślizgoni .
Powitali go z ogromnym wiwatem, a po chwili również Draco, Crab i Goyle, którzy doszli po chwili .
Jak już wszystkie pierwszaki zostały przydzielone, zaczęła się Wielka Uczta . Wszyscy się zajadali, aż na stołach nic nie zostało. Harry pierwszy raz w życiu się tak objadł, bo przy Dudley'u to było wręcz niemożliwe .
Później do tak zwanego Pokoju Wspólnego odprowadził wszystkich Ślizgonów jeden z prefektów .
Po drodze, jak szli schody się ruszały i musieli poczekać, aż się z powrotem przestawią . Jedyne co powiedział prefekt to to, że co dwa tygodnie będzie im mówił, jakie jest hasło, bo lubią je zmieniać .
Drzwi do Pokoju znajdowały się za kamienną ścianą w lochach . Po podaniu hasła, otworzyły się, a Ślizgoni mogli wejść do środka . Był to taki jakby duży salon, gdzie wszyscy rozmawiali i spotykali się . Po dwóch stronach okrągłego pokoju były drzwi zdobione kamieniami . Przed wygodnymi fotelami i dużą kanapą znajdował się duży kominek z pięknymi, wyraźnie drogimi wyrzeźbionymi znakami i figurami .
Bez dłuższych wstępów, wszyscy się rozeszli - dziewczyny w prawo,chłopacy w lewo.
Harry zajął miejsce przy - jedynym, malusieńkim -oknie, o które kłócili się Crab i Goyle, ale z polecenia Dracona, ustąpili mu. Łóżko Harrego leżało przy łóżku Malfoya , oddzielała je zaledwie półka nocna, należąca do piegowatego blondyna .
- No to powiedz, Potter .... bo mogę tak do Ciebie mówić , nie ?
-Jasne, czemu nie.
- Dobrze, bo i tak bym tak mówił . Dam Ci radę , nie podskakuj Snape'owi . Wiesz, temu z tłustymi włosami . - Położył się na pościeli i oparł nogi o drewnianą ramę łóżka .
- Czemu, czemu właściwie nie lubisz Rona ? Jest całkiem miły .... - Nieśmiało , naśladował co robił Dracon . Opierając się o poduszkę, położył stopy tak jak sąsiad .
- Jakoś zawsze tak było. A cała jego rodzina była i jest w Gryffindorze . Cała moja w Slytherinie , to trochę sprzeczne , nie sądzisz ? - mówiąc to, usiadł przodem do Harrego i zaczął grzebać w szafce nocnej . Harry, nim powiedział zrobił dokładnie to samo .
- W sumie logiczne ...
Malfoy patrzył na niego jak na odmieńca, myśląc , co tu z nim zrobić.
- Czy Ty... - zastanowił się jeszcze moment - Czy ty mnie papugujesz ? - Skrzywił się i zmienił pozycję, przechylając się lekko prawo, ale przesuwając w lewo .
- Nie , no skądże ! - Powtórzył wykonaną przez Draco czynność, cały czas patrząc mu w oczy .
,, A jednak "- pomyślał blondyn .
- No cóż,to dobrze . - Ponownie się położył, zakrywając oczy poduszką i zasnął . Harry zrobił to samo, tylko, że nie zasnął tak łatwo . Właściwie to połowę nocy rozmyślał nad relacjami swoimi z Draco ,Rona z Malfoyem, swoje z Ronem itp...itd .
,, Na razie nic nie wiadomo, prześpię się z tymi myślami, zobaczymy co będzie rano . " - myśląc to, nużył go sen .
Stopniowo zamykał oczy, zamykał, ale jednak się cofnął, żeby zobaczyć Dracona - spał jak niedźwiedź w zimę . Widząc to uśmiechnął się i zasnął .
Następnego dnia, rano Harry'ego obudził chrapiący obok niego Goyle. Jak tylko otworzył zaspane oczy, wytrzeszczył je, ponieważ zajmował całe jego łóżko, a swoje zostawił bez użytku .
Z ogromnym hukiem spadł na kamienną podłogę, co obudziło wszystkich , oczywiście oprócz Goyl'a , Crabb'a i Malfoy'a .
Podbiegli do niego, z czego żaden mu nie pomógł, parę z nich tylko się z niego śmiała, a reszta stała nieruchomo .
- Co, Harry , śniłeś o mamusi ? - Drwili z niego .
- A może ją zawołać ? - Dorzucił jeszcze inny
Na dźwięk śmiechu nad swoimi uszami, Draco obudził się i podniósł Harrego .
- No już, rozejść się ! - Wymachiwał powoli rękami w stronę Ślizgonów- Co się ... - Ale przerwał, kiedy zobaczył Goyla na łóżku Harrego .Podszedł do niego od drugiej strony i zaczął wybudzać kolegę .
Klepał go, wołał, nawet głaskał i policzkował, bez skutku.W końcu usiadł na nim i zaczął skakać, jak na piłeczce . Jednak wciąż nic się nie działo . Draco zaprosił Harrego, skiniając brwiami ,a ten dość nieswojo podszedł do niego, popatrzył z obu stron, a gdy gest Malfoy'a się ponowił, zrobił to co on .Oboje skakali po koledze, jakby byli przedszkolakami, wybudzającymi swoich rodziców .
Reszta Ślizgonów, dotąd pakująca i rozpakowywująca się, nie móc się zdecydować nad ubraniem, patrzyła na nich jak na kogoś, kto się urwał spod rąk Gryfonów .
W połowie ich ,,zabawy'' do pokoju wkroczył Snape, wychowawca Slytherinu z nadzieją, że będzie mógł wybudzić wszystkich pierwszoroczniaków donośnym krzykiem - co sprawiłoby mu niemałą radość- . Ale tu , ku jego zdziwieniu, wszyscy na nogach !
Szybko wypatrzył dwóch śpiących, a na jednym z nich ..... jeszcze dwóch innych ....
- - A co tu się dzieje ?! Potter, Malfoy ! To żart ?! Zjeżdżajcie z Goyla !!! - Podszedł szybkim krokiem do nich , a jak już doszedł to chwycił obu za kaptury i ściągnął z łóżka . - Gregory Goyle, Vincent Crabbe ! Wstawać i to natychmiast !!!- Ten donośny krzyk Snape'a od razu zerwał ich na nogi .
Większość Ślizgonów olewała to, co właśnie działo się pomiędzy nimi, ale Harry i Draco stali jak wryci .
- Za 20 minut śniadanie . Mają wszyscy być ! - I wyszedł .
Tuż po zatrzaśnięciu drzwi, Malfoy i Potter upadli na podłogę i zaczęli się tarzać ze śmiechu .Zmieszany Crabb, jak zwykle starał się udawać Dracona, ale niestety on już i tak zajmował całą przestrzeń między-łóżkową, a za każdym razem, jak w pół-żywi wypowiadali imię Goyla, ten pytał zakłopotany : ,, Ale o co chodzi ? " ,, Co zrobiłem ? " .
Te same pytania i dźwięki powtarzały się przez 15 minut, aż w końcu tylko oni zostali w sypialni .Zdając sobie z tego powoli sprawę, wszyscy zaczęli się przebierać , bez żadnego wstydu . Jednak Harry zdjął biało-fioletową piżamę i założył szatę pod kołdrą, na co usłyszał głośne -
Nie wstydź się Nas !!! - Tuż po tym, jak wszyscy byli gotowi, wyszli śpiesząc do Wielkiej Sali . Draco dobrze znał lochy Hogwartu, ale Harry ciągle się w nich gubił . W związku z tym , chciał iść na końcu, ale to miejsce było już ,, zarezerwowane " przez goryli Malfoy'a .Po chwili doszli do wysokich i równie szerokich wrót do Wielkiej Sali.
Starali się niepostrzeżenie dojść do stołu, lecz przy tym zająć godne elity miejsca, jednak w pośpiechu złapał ich przechodzący obok Snape .
- Och, pan Potter . Nie wiedziałem, że przywiązałeś się do Malfoy'a - uśmiechnął się iście szyderczo - Właśnie po Was szłem .
- Szedłem - Poprawił go Harry .
- Słucham ?
- Mówi się szedłem ....... - Nie myśląc w ogóle co mówi, spuścił oczy, ponieważ poczuł, że wszyscy ze Slytherinu, jak i z Hupfelpuffu i Ravenclawu, nie wspominając o Gryffindorze , gapili się na niego .
- Na zewnątrz, Potter ! - Wypchnął Harrego za drzwi, który specjalnie dawał sobą ruszać, czuł że im bardziej się opiera, tym więcej Snape zaraz powie, a był naprawdę głodny .
Tuż po wyjściu, zatrzasnęli drzwi równocześnie, jak zsynchronizowane bliźniaki .
,, Czy on mnie próbuje obrazić ? " - pytał sam siebie Snape .
- Posłuchaj mnie Potter - podprowadził go jeszcze trochę na bok , na wypadek jakby ktoś wyszedł, a co gorsza, zaczął ich oglądać - Może u Ciebie w domu jest inaczej, ale u Nas, tu w Hogwarcie, to starszy ma rację . Więc nie przynoś więcej błota ze świata mugoli, bo to nie te standarty, rozumiemy się?!
- Mówi się standardy . - Ponownie poprawił nauczyciela Harry . Słysząc swoje słowa i kompletny brak szacunku i to jeszcze do tego, dla faceta, którego wszyscy się boją ... wyobraził sobie, jak by to było, gdyby tak powiedział Dudley'owi, albo kochanemu wujkowi Veronowi .
Od samych myśli, już go zabolało, a po plecach przeleciały mu nieprzyjemne ciarki .
- Minus 10 punktów dla Gryffindoru i szlaban na tydzień .
- Gryffindoru ? Chwila, przecież ja jestem ..
- Nie pyskuj - Przerwał mu Snape, po czym wrócił do Wielkiej Sali , zasiadł przy Dumbeldoorze i opowiedział całą sytuację, wyolbrzymiając szczegóły i tuszując swoje łędy ortograficzne .
,, On naprawdę tęskni do wujostwa. Będzie Nam wdzięczny, jak go wyślemy z powrotem . Czemu go jeszcze tu przetrzymujesz ?! Nie nadaje się tu, nie ma wielkich zdolności - jak to wszyscy myślą . O wiele lepiej będzie mu w świecie mugoli . Słyszałeś jak mi pyskował ?! "
Harry jeszcze chwilę uświadamiał sobie, co się właśnie stało . Później poszedł do stołu Slytherinu i usiadł przy Draconie .
Reszta uczty odbyła się na pochlebstwach ze strony innych Ślizgonów i nieprzyjemnym spojrzeniu Dumbeldoora w stronę Harry'ego .
Wszyscy wyszli najedzeni , że aż jedzenie wychodziło im bokami i kieszeniami .
Uczniowie rozeszli się do swoich Pokojów Wspólnych .Paczka Malfoy'a łącznie z Harrym doszła jako pierwsza . Siedzieli na łóżku, przygotowując się do lekcji Zielarstwaz Gryfonami .Oczywiście w sypialni, jak zwykle Draco, Crabb, Goyle i Harry zostali ostatni .
-Nie chce mi się tam iść - Po długiej ciszy ,, kujońskich " przygotowywań wreszcie coś ciekawego obiło się o uszy Ślizgonów, zamykających książki .
- A co niby masz innego do zrobienia ? - Spytał Harry, przecierając okularki .Draco uśmiechnął się szyderczo i wstał .
- Nie koniecznie musimy tam iść, dobry pomysł Potter . - Pstryknął palcami, po czym pokazał palcem na Harrego .
- W jakim senise ? Sugerujesz ..... Czy Ty sugerujesz ... WAGARY ?! - Zdziwiony Harry wstał również i podszedł trochę do blondyna .
- A co ? Wymiękasz ? - ,, Chciałbyś " pomyślał Harry .
- Ale, ale, ale to byłyby moje pierwsze wagary w życiu .....
- I pierwsza lekcja Zielarstwa ..... Z Gryffindorem ... - Draco mrugnął oczkiem zalotnie, śmiejąc się, jak nigdy dotąd .
- No właśnie, chcę zobaczyć na czym to polega ! - Entuzjazm przejął kontrolę nad biednym okularnikiem , Ślizgoni zaczęli się z niego śmiać.
- Wybieraj Potter, my i fajna zabawa - wskazał na siedzących przy sobie Cabb'a i Goyl'a - Albo Szlamy i rudzielce, tam - wskazał za okno na sale zelarstwa.
- A co za różnica ?! - Wykrzyknął Harry, również uśmiechając się jak Draco .
- Czyli ? - Spytał tępo Crabb .
Malfoy Podszedł do niego, złapał za ramię i poklepując je, pokazywał na Harrego drugą ręką .
- Pan ,, wybraniec " zaszczyci Nas swoją obecnością i pokaże maniery w pobliskim Hogsmeade .
Zapadła cisza . Po chwili, jak się już ubrali, wyszli ostrożnie z zamku, ledwo co unikając wścibskiego wzroku Filcha , a jako, że nie byli jeszcze na 3-cim roku, nie mogli opuszczać zamku, chyba, że do chatki Hagrida ( a mało Ślizgonów się do tego paliło ) .
Niewiarygodnie szybko, byli już przed bramą do ogromnego, magicznego miasta, które wszyscy w Hogwarcie tak podziwiali, że nie dziwić im się, że wagarowali !
Na samym końcu ogromnego pomieszczenia było podwyższenie na którym - jak zgadł od razu - siedzieli nauczyciele .Po środku nich wpatrywał się w niego starszy, a nawet jeszcze starszy mężczyzna z siwą brodą i okularach .
Kiedy podeszli jeszcze bliżej, zauważył ubranego na czarno, w czarnych włosach , niesympatycznego ... no cóż ... kogoś .
- A ten to kto ? - spytał w stronę Draco.
- Snape, tata mi o nim opowiadał. Jakiś dziwny taki . - odpowiedział, nie obracając się nawet do niego .
- Czego uczy ?
- Eliksirów, tak myślę, choć stara się o nauczyciela Ochrony Przed Czarną Magią .
- Na kogo on się tak patrzy ?
- Na nas, elitę - zaśmiał się - Ta , którą widziałeś pierwszą jest wychowawcą Gryffindoru . .
,, O wilku mowa " - pomyślał Harry, patrząc jak owa nauczycielka wstaje , chwyta jakąś starą, lekko poniszczoną czapkę i podnosi do góry .
- Kiedy kogoś wyczytam, podejdzie tutaj, a ja włożę mu Tiarę Przydziału, która wyznaczy Wam Wasze domy . - Jak powiedziała, tak zrobiła - Jako pierwsza Hermiona Granger .
Dziewczyna, którą Harry widział już wcześniej w pociągu, dysząc i uspokajając się co chwila , usiadła na stołku i moment zaledwie minął, zanim ta dziwna czapka zwana Tiarą Przydziału zaczęła jakby rozmawiać z dziewczynką w jej głowie . Po chwili jednak, wykrzyknęła : GRYFFINDOR !!!
Ona zadowolona pobiegła do 3 stołu i usiadła przy ubranych na czerwono-żółto Gryfonach .
- Ronald Weasley - przeczytała wychowawczyni Gryffindoru .Po chwili z tłumu wyłonił się najmłodszy syn rodziny Weasley'ów .Spokojnie podszedł do nauczycielki i pozwolił założyć sobie Tiarę na głowę .
- GRYFFINDOR !!!- krzyknęła na całą salę Tiara Przydziału .
Zadowolony podszedł do stołu i usiadł przy braciach i pannie Granger .
Kiedy nadeszła kolej na Harrego, wszyscy patrzyli na niego i dokąd zostanie przydzielony . Jak już miał na głowie Tiarę, zamiast podekscytowany - jak wszyscy przed nim i po nim - był przestraszony .
- Tylko nie Gryffindor - Szepnął Harry, patrząc na Rona i Hermionę, siedzących przy 3 stole . Oboje się na niego wpatrywali, ale Ron jakoś inaczej .
-SLYTHERIN !!!
Harry z ulgą ale i z żalem poszedł do 1 stołu, gdzie siedzieli Ślizgoni .
Powitali go z ogromnym wiwatem, a po chwili również Draco, Crab i Goyle, którzy doszli po chwili .
Jak już wszystkie pierwszaki zostały przydzielone, zaczęła się Wielka Uczta . Wszyscy się zajadali, aż na stołach nic nie zostało. Harry pierwszy raz w życiu się tak objadł, bo przy Dudley'u to było wręcz niemożliwe .
Później do tak zwanego Pokoju Wspólnego odprowadził wszystkich Ślizgonów jeden z prefektów .
Po drodze, jak szli schody się ruszały i musieli poczekać, aż się z powrotem przestawią . Jedyne co powiedział prefekt to to, że co dwa tygodnie będzie im mówił, jakie jest hasło, bo lubią je zmieniać .
Drzwi do Pokoju znajdowały się za kamienną ścianą w lochach . Po podaniu hasła, otworzyły się, a Ślizgoni mogli wejść do środka . Był to taki jakby duży salon, gdzie wszyscy rozmawiali i spotykali się . Po dwóch stronach okrągłego pokoju były drzwi zdobione kamieniami . Przed wygodnymi fotelami i dużą kanapą znajdował się duży kominek z pięknymi, wyraźnie drogimi wyrzeźbionymi znakami i figurami .
Bez dłuższych wstępów, wszyscy się rozeszli - dziewczyny w prawo,chłopacy w lewo.
Harry zajął miejsce przy - jedynym, malusieńkim -oknie, o które kłócili się Crab i Goyle, ale z polecenia Dracona, ustąpili mu. Łóżko Harrego leżało przy łóżku Malfoya , oddzielała je zaledwie półka nocna, należąca do piegowatego blondyna .
- No to powiedz, Potter .... bo mogę tak do Ciebie mówić , nie ?
-Jasne, czemu nie.
- Dobrze, bo i tak bym tak mówił . Dam Ci radę , nie podskakuj Snape'owi . Wiesz, temu z tłustymi włosami . - Położył się na pościeli i oparł nogi o drewnianą ramę łóżka .
- Czemu, czemu właściwie nie lubisz Rona ? Jest całkiem miły .... - Nieśmiało , naśladował co robił Dracon . Opierając się o poduszkę, położył stopy tak jak sąsiad .
- Jakoś zawsze tak było. A cała jego rodzina była i jest w Gryffindorze . Cała moja w Slytherinie , to trochę sprzeczne , nie sądzisz ? - mówiąc to, usiadł przodem do Harrego i zaczął grzebać w szafce nocnej . Harry, nim powiedział zrobił dokładnie to samo .
- W sumie logiczne ...
Malfoy patrzył na niego jak na odmieńca, myśląc , co tu z nim zrobić.
- Czy Ty... - zastanowił się jeszcze moment - Czy ty mnie papugujesz ? - Skrzywił się i zmienił pozycję, przechylając się lekko prawo, ale przesuwając w lewo .
- Nie , no skądże ! - Powtórzył wykonaną przez Draco czynność, cały czas patrząc mu w oczy .
,, A jednak "- pomyślał blondyn .
- No cóż,to dobrze . - Ponownie się położył, zakrywając oczy poduszką i zasnął . Harry zrobił to samo, tylko, że nie zasnął tak łatwo . Właściwie to połowę nocy rozmyślał nad relacjami swoimi z Draco ,Rona z Malfoyem, swoje z Ronem itp...itd .
,, Na razie nic nie wiadomo, prześpię się z tymi myślami, zobaczymy co będzie rano . " - myśląc to, nużył go sen .
Stopniowo zamykał oczy, zamykał, ale jednak się cofnął, żeby zobaczyć Dracona - spał jak niedźwiedź w zimę . Widząc to uśmiechnął się i zasnął .
Następnego dnia, rano Harry'ego obudził chrapiący obok niego Goyle. Jak tylko otworzył zaspane oczy, wytrzeszczył je, ponieważ zajmował całe jego łóżko, a swoje zostawił bez użytku .
Z ogromnym hukiem spadł na kamienną podłogę, co obudziło wszystkich , oczywiście oprócz Goyl'a , Crabb'a i Malfoy'a .
Podbiegli do niego, z czego żaden mu nie pomógł, parę z nich tylko się z niego śmiała, a reszta stała nieruchomo .
- Co, Harry , śniłeś o mamusi ? - Drwili z niego .
- A może ją zawołać ? - Dorzucił jeszcze inny
Na dźwięk śmiechu nad swoimi uszami, Draco obudził się i podniósł Harrego .
- No już, rozejść się ! - Wymachiwał powoli rękami w stronę Ślizgonów- Co się ... - Ale przerwał, kiedy zobaczył Goyla na łóżku Harrego .Podszedł do niego od drugiej strony i zaczął wybudzać kolegę .
Klepał go, wołał, nawet głaskał i policzkował, bez skutku.W końcu usiadł na nim i zaczął skakać, jak na piłeczce . Jednak wciąż nic się nie działo . Draco zaprosił Harrego, skiniając brwiami ,a ten dość nieswojo podszedł do niego, popatrzył z obu stron, a gdy gest Malfoy'a się ponowił, zrobił to co on .Oboje skakali po koledze, jakby byli przedszkolakami, wybudzającymi swoich rodziców .
Reszta Ślizgonów, dotąd pakująca i rozpakowywująca się, nie móc się zdecydować nad ubraniem, patrzyła na nich jak na kogoś, kto się urwał spod rąk Gryfonów .
W połowie ich ,,zabawy'' do pokoju wkroczył Snape, wychowawca Slytherinu z nadzieją, że będzie mógł wybudzić wszystkich pierwszoroczniaków donośnym krzykiem - co sprawiłoby mu niemałą radość- . Ale tu , ku jego zdziwieniu, wszyscy na nogach !
Szybko wypatrzył dwóch śpiących, a na jednym z nich ..... jeszcze dwóch innych ....
- - A co tu się dzieje ?! Potter, Malfoy ! To żart ?! Zjeżdżajcie z Goyla !!! - Podszedł szybkim krokiem do nich , a jak już doszedł to chwycił obu za kaptury i ściągnął z łóżka . - Gregory Goyle, Vincent Crabbe ! Wstawać i to natychmiast !!!- Ten donośny krzyk Snape'a od razu zerwał ich na nogi .
Większość Ślizgonów olewała to, co właśnie działo się pomiędzy nimi, ale Harry i Draco stali jak wryci .
- Za 20 minut śniadanie . Mają wszyscy być ! - I wyszedł .
Tuż po zatrzaśnięciu drzwi, Malfoy i Potter upadli na podłogę i zaczęli się tarzać ze śmiechu .Zmieszany Crabb, jak zwykle starał się udawać Dracona, ale niestety on już i tak zajmował całą przestrzeń między-łóżkową, a za każdym razem, jak w pół-żywi wypowiadali imię Goyla, ten pytał zakłopotany : ,, Ale o co chodzi ? " ,, Co zrobiłem ? " .
Te same pytania i dźwięki powtarzały się przez 15 minut, aż w końcu tylko oni zostali w sypialni .Zdając sobie z tego powoli sprawę, wszyscy zaczęli się przebierać , bez żadnego wstydu . Jednak Harry zdjął biało-fioletową piżamę i założył szatę pod kołdrą, na co usłyszał głośne -
Nie wstydź się Nas !!! - Tuż po tym, jak wszyscy byli gotowi, wyszli śpiesząc do Wielkiej Sali . Draco dobrze znał lochy Hogwartu, ale Harry ciągle się w nich gubił . W związku z tym , chciał iść na końcu, ale to miejsce było już ,, zarezerwowane " przez goryli Malfoy'a .Po chwili doszli do wysokich i równie szerokich wrót do Wielkiej Sali.
Starali się niepostrzeżenie dojść do stołu, lecz przy tym zająć godne elity miejsca, jednak w pośpiechu złapał ich przechodzący obok Snape .
- Och, pan Potter . Nie wiedziałem, że przywiązałeś się do Malfoy'a - uśmiechnął się iście szyderczo - Właśnie po Was szłem .
- Szedłem - Poprawił go Harry .
- Słucham ?
- Mówi się szedłem ....... - Nie myśląc w ogóle co mówi, spuścił oczy, ponieważ poczuł, że wszyscy ze Slytherinu, jak i z Hupfelpuffu i Ravenclawu, nie wspominając o Gryffindorze , gapili się na niego .
- Na zewnątrz, Potter ! - Wypchnął Harrego za drzwi, który specjalnie dawał sobą ruszać, czuł że im bardziej się opiera, tym więcej Snape zaraz powie, a był naprawdę głodny .
Tuż po wyjściu, zatrzasnęli drzwi równocześnie, jak zsynchronizowane bliźniaki .
,, Czy on mnie próbuje obrazić ? " - pytał sam siebie Snape .
- Posłuchaj mnie Potter - podprowadził go jeszcze trochę na bok , na wypadek jakby ktoś wyszedł, a co gorsza, zaczął ich oglądać - Może u Ciebie w domu jest inaczej, ale u Nas, tu w Hogwarcie, to starszy ma rację . Więc nie przynoś więcej błota ze świata mugoli, bo to nie te standarty, rozumiemy się?!
- Mówi się standardy . - Ponownie poprawił nauczyciela Harry . Słysząc swoje słowa i kompletny brak szacunku i to jeszcze do tego, dla faceta, którego wszyscy się boją ... wyobraził sobie, jak by to było, gdyby tak powiedział Dudley'owi, albo kochanemu wujkowi Veronowi .
Od samych myśli, już go zabolało, a po plecach przeleciały mu nieprzyjemne ciarki .
- Minus 10 punktów dla Gryffindoru i szlaban na tydzień .
- Gryffindoru ? Chwila, przecież ja jestem ..
- Nie pyskuj - Przerwał mu Snape, po czym wrócił do Wielkiej Sali , zasiadł przy Dumbeldoorze i opowiedział całą sytuację, wyolbrzymiając szczegóły i tuszując swoje łędy ortograficzne .
,, On naprawdę tęskni do wujostwa. Będzie Nam wdzięczny, jak go wyślemy z powrotem . Czemu go jeszcze tu przetrzymujesz ?! Nie nadaje się tu, nie ma wielkich zdolności - jak to wszyscy myślą . O wiele lepiej będzie mu w świecie mugoli . Słyszałeś jak mi pyskował ?! "
Harry jeszcze chwilę uświadamiał sobie, co się właśnie stało . Później poszedł do stołu Slytherinu i usiadł przy Draconie .
Reszta uczty odbyła się na pochlebstwach ze strony innych Ślizgonów i nieprzyjemnym spojrzeniu Dumbeldoora w stronę Harry'ego .
Wszyscy wyszli najedzeni , że aż jedzenie wychodziło im bokami i kieszeniami .
Uczniowie rozeszli się do swoich Pokojów Wspólnych .Paczka Malfoy'a łącznie z Harrym doszła jako pierwsza . Siedzieli na łóżku, przygotowując się do lekcji Zielarstwaz Gryfonami .Oczywiście w sypialni, jak zwykle Draco, Crabb, Goyle i Harry zostali ostatni .
-Nie chce mi się tam iść - Po długiej ciszy ,, kujońskich " przygotowywań wreszcie coś ciekawego obiło się o uszy Ślizgonów, zamykających książki .
- A co niby masz innego do zrobienia ? - Spytał Harry, przecierając okularki .Draco uśmiechnął się szyderczo i wstał .
- Nie koniecznie musimy tam iść, dobry pomysł Potter . - Pstryknął palcami, po czym pokazał palcem na Harrego .
- W jakim senise ? Sugerujesz ..... Czy Ty sugerujesz ... WAGARY ?! - Zdziwiony Harry wstał również i podszedł trochę do blondyna .
- A co ? Wymiękasz ? - ,, Chciałbyś " pomyślał Harry .
- Ale, ale, ale to byłyby moje pierwsze wagary w życiu .....
- I pierwsza lekcja Zielarstwa ..... Z Gryffindorem ... - Draco mrugnął oczkiem zalotnie, śmiejąc się, jak nigdy dotąd .
- No właśnie, chcę zobaczyć na czym to polega ! - Entuzjazm przejął kontrolę nad biednym okularnikiem , Ślizgoni zaczęli się z niego śmiać.
- Wybieraj Potter, my i fajna zabawa - wskazał na siedzących przy sobie Cabb'a i Goyl'a - Albo Szlamy i rudzielce, tam - wskazał za okno na sale zelarstwa.
- A co za różnica ?! - Wykrzyknął Harry, również uśmiechając się jak Draco .
- Czyli ? - Spytał tępo Crabb .
Malfoy Podszedł do niego, złapał za ramię i poklepując je, pokazywał na Harrego drugą ręką .
- Pan ,, wybraniec " zaszczyci Nas swoją obecnością i pokaże maniery w pobliskim Hogsmeade .
Zapadła cisza . Po chwili, jak się już ubrali, wyszli ostrożnie z zamku, ledwo co unikając wścibskiego wzroku Filcha , a jako, że nie byli jeszcze na 3-cim roku, nie mogli opuszczać zamku, chyba, że do chatki Hagrida ( a mało Ślizgonów się do tego paliło ) .
Niewiarygodnie szybko, byli już przed bramą do ogromnego, magicznego miasta, które wszyscy w Hogwarcie tak podziwiali, że nie dziwić im się, że wagarowali !
Prolog- czyli Harry Potter w innym wydaniu ( opowiadanie 1 )
Po chwili z kolegą z pociągu i paroma innymi dziećmi mniej więcej w ich wieku zatrzymali na schodach .U szczytu nich stała dojrzała kobieta w todze . Wyglądała sympatycznie, od razu odczuli do niej respekt .
- Witajcie w Hogwarcie . Po wejściu do Wielkiej Sali - pokazała za siebie - Zostaniecie przydzieleni do domów, w których będziecie mieszkać zamiast Waszych rodzinnych domów .- Poważna sprawa - Ronald szturchnął Harry'ego łokciem, nie spuszczając wzroku z kobiety.- Na to wygląda - Odpowiedział bez pośpiechu .
- Doszły mnie słuchy, że słynny Harry Potter zaszczycił Naszą szkołę przybyciem- do chłopców podszedł piegowaty blondyn z jasną karnacją . Obok niego stało dwóch innych . - To jest Crabb, a to Goyle . A ja jestem Malfoy, Draco Malfoy .
Harry przyglądał mu się z ciekawością , nic nie mówiąc i nie odwracając się . Poczuł tylko jak Ron się cofa . - Ty pewnie jesteś Potter, tak ? A ten Twój kolega to kto ? Niech zgadnę ...... Stare podręczniki, rude włosy, potargane szaty po starszym rodzeństwie . To na pewno Weasley . - ,, Zdrajcy krwi ! " pomyślał -Niektóre rodziny są po prostu lepsze od innych. Chodź ze mną, a Cię wprowadzę do świata czarodziejów.
Dracon wystawił ku Harry'emu rękę. Ron był wyraźnie niezadowolony i zmieszany . Harry nie wiedział co robić . Trzeba by coś odpowiedzieć , tylko co ?! Może zostać z rudym i mieć zarówno przyjaciela jak i wroga, albo zdobyć 3 przyjaciół i wroga . ,, Z Ronem miło mi się rozmawiało, jest miły i śmieszny. " - Nie umiesz mówić ? - Syknął Malfoy . Crabb i Goyle zaczęli się śmiać pod nosem.- Pozwól mi, żebym ... - przerwał. A może jednak ? Ta decyzja miała decydować o jego dalszym losie . -...Żebym mógł przyłączyć się do Ciebie i Twoich przyjaciół .- Dobra decyzja . Tam byś zgnił .
Minął moment, zanim Ronald zorientował się co się właśnie wydarzyło . Nagle zawołał ich znajomy głos . Była to nauczycielka, która otworzyła im wrota do Wielkiej Sali. - Choć Potter, chyba nie chcesz być ostatni ? - wraz ze swoją paczką i Harrym na końcu zaczęli iść w stronę wysokich i równie szerokich drzwi do tak zwanej Wielkiej Sali . Malfoy po drodze trącił Ronalda ramieniem, że ledwo co się nie przewrócił . Jednak on nie zwrócił na to większej uwagi, zajął się patrzeniem na Harry'ego z wyrzutem.
Harry czuł poczucie winy, ale też taki jakby wewnętrzny uśmiech, uczucie, które dopiero poznawał. Chwilę później byli już za progiem Wielkiej Sali .
- Witajcie w Hogwarcie . Po wejściu do Wielkiej Sali - pokazała za siebie - Zostaniecie przydzieleni do domów, w których będziecie mieszkać zamiast Waszych rodzinnych domów .- Poważna sprawa - Ronald szturchnął Harry'ego łokciem, nie spuszczając wzroku z kobiety.- Na to wygląda - Odpowiedział bez pośpiechu .
- Doszły mnie słuchy, że słynny Harry Potter zaszczycił Naszą szkołę przybyciem- do chłopców podszedł piegowaty blondyn z jasną karnacją . Obok niego stało dwóch innych . - To jest Crabb, a to Goyle . A ja jestem Malfoy, Draco Malfoy .
Harry przyglądał mu się z ciekawością , nic nie mówiąc i nie odwracając się . Poczuł tylko jak Ron się cofa . - Ty pewnie jesteś Potter, tak ? A ten Twój kolega to kto ? Niech zgadnę ...... Stare podręczniki, rude włosy, potargane szaty po starszym rodzeństwie . To na pewno Weasley . - ,, Zdrajcy krwi ! " pomyślał -Niektóre rodziny są po prostu lepsze od innych. Chodź ze mną, a Cię wprowadzę do świata czarodziejów.
Dracon wystawił ku Harry'emu rękę. Ron był wyraźnie niezadowolony i zmieszany . Harry nie wiedział co robić . Trzeba by coś odpowiedzieć , tylko co ?! Może zostać z rudym i mieć zarówno przyjaciela jak i wroga, albo zdobyć 3 przyjaciół i wroga . ,, Z Ronem miło mi się rozmawiało, jest miły i śmieszny. " - Nie umiesz mówić ? - Syknął Malfoy . Crabb i Goyle zaczęli się śmiać pod nosem.- Pozwól mi, żebym ... - przerwał. A może jednak ? Ta decyzja miała decydować o jego dalszym losie . -...Żebym mógł przyłączyć się do Ciebie i Twoich przyjaciół .- Dobra decyzja . Tam byś zgnił .
Minął moment, zanim Ronald zorientował się co się właśnie wydarzyło . Nagle zawołał ich znajomy głos . Była to nauczycielka, która otworzyła im wrota do Wielkiej Sali. - Choć Potter, chyba nie chcesz być ostatni ? - wraz ze swoją paczką i Harrym na końcu zaczęli iść w stronę wysokich i równie szerokich drzwi do tak zwanej Wielkiej Sali . Malfoy po drodze trącił Ronalda ramieniem, że ledwo co się nie przewrócił . Jednak on nie zwrócił na to większej uwagi, zajął się patrzeniem na Harry'ego z wyrzutem.
Harry czuł poczucie winy, ale też taki jakby wewnętrzny uśmiech, uczucie, które dopiero poznawał. Chwilę później byli już za progiem Wielkiej Sali .
Subskrybuj:
Posty (Atom)